Bo jest Polakiem i katolikiem. Oblatem bez święceń.
Poseł ów oświadczył " że minister X owego wiceministra natychmiast zwolnić."
Czyli w Polsce Polak katolik w rządzie nie powinien być. Ale mogą być
w rządzie zboczone indywidua, pedały przerobieni na kobiety, lesbijki,
złodzieje, narkomani, alkoholicy. Pedofile.
Tylko nie Polak katolik.
Oto, czego się doczekaliśmy.
I
takie zboczone coś wprowadza nam seksualizację dzieci, ustanawia prawa
do demoralizacji, legalizacji zboczeń. Ułatwia adoptowanie dzieci przez
zboczeńców, domaga się legalizacji narkomanii, zabijania nienarodzonych,
eutanazji. Może ustanawiać prawa pedałek w obcisłych spodenkach z rączką uniesioną jak do pocałunku, mówiący ściszonym pedalskim głosikiem. Może herodbaba przerobiona z faceta. Ale Polak katolik już nie.
A gender już się nie pcha siłą. Zostało zaproszone przez rząd.
Szkoda, że ten rząd już nie chroni nas, Polaków, nie chroni naszych dzieci, nie chroni rodzin polskich.
10 stycznia 2014
4 stycznia 2014
Genderyzm
Magiczne słówko "gender", wywołujące emocje, zwłaszcza u przeciwników KK. Oznacza ono, że byle zboczeniec może przyjść do przedszkola czy szkoły, wciskać dzieciom bzdury o równości płci ( a co to właściwie znaczy?), narzucać swoje wykolejone zapatrywania.Byle zboczeniec ma prawo narzucać w szkole obowiązek noszenia sukienek przez chłopców. Każdy pedał ma prawo narzucać wychowywanie "bezpłciowe" - jakby to było możliwe oddzielić płeć od człowieka.
Dyrektorzy szkół dostają dodatkowe wynagrodzenie za wpuszczanie tej zboczonej ideologii do szkół, przedszkoli, wielu jest zachwyconych programem. Ale bywają inni, normalni, uczciwi. To dla tych dyrektorów bat, przymus zatrudnienia takiego zboczeńca - faceta w sukience, jako wychowawcy, bo jak nie, to stawiany jest zarzut dyskryminacji, grożenie sądami, dyscyplinarką, zakazem zatrudnienia w zawodzie nauczyciela. Każdy kto jest przeciwny tej zboczonej ideologii jest obrzucany błotem i obelgami, nazwany pisowcem ( z całym szacunkiem do tej partii), moherem. kołtunem. Ba, na każdy sprzeciw stawiany jest zaraz jeden idiotyczny zarzut o pedofilii w kościele. Jakby to było nagminne i najważniejsze, jakby w kościele nic innego się nie działo. A przecież to marginalne przypadki, wystarczy poczytać raporty lekarzy, choćby znanego seksuologa, którego o sympatię dla księży posądzić trudno, raczej znana jest jego niechęć do KK. A przecież wiadomo, że nagminne jest seksualne wykorzystywanie dzieci w zakładach wychowawczych, w domach opieki. Że to w rodzinach ojcowie, kuzyni, kochankowie mamusi wykorzystują seksualnie dzieci. Nie, zarzuty są tylko przeciwko księżom. Dlaczego? Bo debilom brakuje prawdziwych argumentów.
Normalnym ludziom nie wmówi się, że dziecko może wybrać sobie płeć, że chłopiec może być dziewczynką. Ludzie, przecież obcięcie fiuta nie oznacza że pan Krzysztof stanie się panią Anią, to wciąż ten sam pan Krzysio, tylko okaleczony na własne życzenie. Zresztą, to widać że jest facetem w sukience. Zboczonym facetem. Nienormalnym. Albo chorym na głowę ( ale w takim razie nie do sejmu go tylko do szpitala).
Zastanawiam się, jak doszło do tego, że zboczenie staje się prawem? Jak to możliwe, żeby nasza władza, panujący nam miłościwie pan T. pozwalał na takie wynaturzenia?Jak to możliwe, żeby o ogóle rząd, organy ustawodawcze rozważały możliwość legalizowania związków osób jednej płci? Do czego to prowadzi?
Teraz osoby jednej płci, za chwilę zgoda na adoptowanie dzieci przez tych zboczeńców. Czyli prawne usankcjonowanie pedofilii. Owszem, może nie każdy zboczeniec jest pedofilem - od razu.
Już pomijając wszystko, nie patrząc czy Bóg, czy natura, przecież jakoś człowiek musi się rozmnażać. Dlatego mamy i mężczyzn i kobiety. Nie da się inaczej. I tak jest świat urządzony, zarówno roślinny jak zwierzęcy, że występują dwa rodzaje : męski i żeński. Owszem, bywają organizmy dwupłciowe, samozapładniające się, ale za moich czasów uczono o nich jako o ciekawostkach, wyjątkach, a nie normie. I pośród ludzi są obojnacy, owszem. ale to są sporadyczne przypadki, ułamek procenta. I tacy mogą, mają prawo wybrać, zresztą, nie mają wyjścia. Takich ludzi trzeba wspierać, pomagać. I szanować, bo nie wybrali, zostali tak ukształtowani - przez Boga czy naturę. Ale nie powinno się promować, akceptować zboczeńców, pozwalać, by narzucali nam prawo. Bo homoseksualizm jest zboczeniem, cokolwiek by się nie wciskało, nie ma żadnych podstaw, naukowych czy etycznych, moralnych, by traktować to inaczej. Z tego trzeba się leczyć, tak samo jak z każdego innego uzależnienia.I dotyczy to też księży.
Teraz byle zboczona łachudra przychodzi do przedszkola czy szkoły, wciska dzieciom kit o wynaturzeniach że są normą. A rodzice nie mają nic do powiedzenia!!! Rodziców się nie informuje, nie pyta się o zgodę. Rodzicom odmawia się prawa do decydowania o własnych dzieciach, o ich kształtowaniu, o uczeniu co jest przyzwoite co nie jest. Dziś chce się uczyć malutkie dzieci samogwałtu!!!! Uczyć! Pokazywać! Nakazywać! A co za rok będzie, czy przyjdzie pora, by dwu-trzylatki wciskały w pochwę zabawki, a może małe peniski?
"Świat schodzi na psy" - chciało by się powiedzieć. Ale nie można, bo obrazi się psy. Dzisiaj świat pędzi ku samozagładzie.
Dyrektorzy szkół dostają dodatkowe wynagrodzenie za wpuszczanie tej zboczonej ideologii do szkół, przedszkoli, wielu jest zachwyconych programem. Ale bywają inni, normalni, uczciwi. To dla tych dyrektorów bat, przymus zatrudnienia takiego zboczeńca - faceta w sukience, jako wychowawcy, bo jak nie, to stawiany jest zarzut dyskryminacji, grożenie sądami, dyscyplinarką, zakazem zatrudnienia w zawodzie nauczyciela. Każdy kto jest przeciwny tej zboczonej ideologii jest obrzucany błotem i obelgami, nazwany pisowcem ( z całym szacunkiem do tej partii), moherem. kołtunem. Ba, na każdy sprzeciw stawiany jest zaraz jeden idiotyczny zarzut o pedofilii w kościele. Jakby to było nagminne i najważniejsze, jakby w kościele nic innego się nie działo. A przecież to marginalne przypadki, wystarczy poczytać raporty lekarzy, choćby znanego seksuologa, którego o sympatię dla księży posądzić trudno, raczej znana jest jego niechęć do KK. A przecież wiadomo, że nagminne jest seksualne wykorzystywanie dzieci w zakładach wychowawczych, w domach opieki. Że to w rodzinach ojcowie, kuzyni, kochankowie mamusi wykorzystują seksualnie dzieci. Nie, zarzuty są tylko przeciwko księżom. Dlaczego? Bo debilom brakuje prawdziwych argumentów.
Normalnym ludziom nie wmówi się, że dziecko może wybrać sobie płeć, że chłopiec może być dziewczynką. Ludzie, przecież obcięcie fiuta nie oznacza że pan Krzysztof stanie się panią Anią, to wciąż ten sam pan Krzysio, tylko okaleczony na własne życzenie. Zresztą, to widać że jest facetem w sukience. Zboczonym facetem. Nienormalnym. Albo chorym na głowę ( ale w takim razie nie do sejmu go tylko do szpitala).
Zastanawiam się, jak doszło do tego, że zboczenie staje się prawem? Jak to możliwe, żeby nasza władza, panujący nam miłościwie pan T. pozwalał na takie wynaturzenia?Jak to możliwe, żeby o ogóle rząd, organy ustawodawcze rozważały możliwość legalizowania związków osób jednej płci? Do czego to prowadzi?
Teraz osoby jednej płci, za chwilę zgoda na adoptowanie dzieci przez tych zboczeńców. Czyli prawne usankcjonowanie pedofilii. Owszem, może nie każdy zboczeniec jest pedofilem - od razu.
Już pomijając wszystko, nie patrząc czy Bóg, czy natura, przecież jakoś człowiek musi się rozmnażać. Dlatego mamy i mężczyzn i kobiety. Nie da się inaczej. I tak jest świat urządzony, zarówno roślinny jak zwierzęcy, że występują dwa rodzaje : męski i żeński. Owszem, bywają organizmy dwupłciowe, samozapładniające się, ale za moich czasów uczono o nich jako o ciekawostkach, wyjątkach, a nie normie. I pośród ludzi są obojnacy, owszem. ale to są sporadyczne przypadki, ułamek procenta. I tacy mogą, mają prawo wybrać, zresztą, nie mają wyjścia. Takich ludzi trzeba wspierać, pomagać. I szanować, bo nie wybrali, zostali tak ukształtowani - przez Boga czy naturę. Ale nie powinno się promować, akceptować zboczeńców, pozwalać, by narzucali nam prawo. Bo homoseksualizm jest zboczeniem, cokolwiek by się nie wciskało, nie ma żadnych podstaw, naukowych czy etycznych, moralnych, by traktować to inaczej. Z tego trzeba się leczyć, tak samo jak z każdego innego uzależnienia.I dotyczy to też księży.
Teraz byle zboczona łachudra przychodzi do przedszkola czy szkoły, wciska dzieciom kit o wynaturzeniach że są normą. A rodzice nie mają nic do powiedzenia!!! Rodziców się nie informuje, nie pyta się o zgodę. Rodzicom odmawia się prawa do decydowania o własnych dzieciach, o ich kształtowaniu, o uczeniu co jest przyzwoite co nie jest. Dziś chce się uczyć malutkie dzieci samogwałtu!!!! Uczyć! Pokazywać! Nakazywać! A co za rok będzie, czy przyjdzie pora, by dwu-trzylatki wciskały w pochwę zabawki, a może małe peniski?
"Świat schodzi na psy" - chciało by się powiedzieć. Ale nie można, bo obrazi się psy. Dzisiaj świat pędzi ku samozagładzie.
2 stycznia 2014
Zabrać rodzicom naturalnym
Oglądałam program, urywek programu właściwie. Ojcu nie przysługuje żaden dodatek na dzieci, bo brakuje do wniosku papierka o dochodach mamusi. A mamusia się gdzieś szlaja, wyruszyła w świat, zostawiła dzieci, męża, nie kontaktuje się. Pomoc pieniężna dla ojca się nie należy. Przez papierek. Bo facet nie może udowodnić, iż mamusia jest nieobecna.
Chore to prawo gdy papierek jest ważniejszy od człowieka.
Chore to społeczeństwo, gdy mamusia opuszcza dzieci.
Chore jest państwo, które zabiera dzieci od rodziców bo są ubodzy, i oddaje te dzieci rodzinom zastępczym, które to rodziny dostają pieniądze na wychowanie. Z całym szacunkiem dla instytucji rodziny zastępczej, te pieniądze powinny trafić do rodziny prawdziwej, żeby nie tworzyć tragedii. Bo takie postępowanie jest nieludzkie. A przecież tyle jest dzieci naprawdę porzuconych, tym trzeba dać szansę na życie w rodzinie, choćby zastępczej.
Chore to prawo, które pozwala, by niepracująca matka co chwila wnosiła sprawę o podwyższenie alimentów, bo jej brakuje "na życie" ( z bezrobotnym kochankiem w tle), a jednocześnie nie pozwalała na kontakty ojca z dziećmi. Jedzie taki ojciec dwa razy w miesiącu ponad 300 km na "widzenie" z dzieckiem, a mamusia oświadcza, że "dziecko właśnie pojechało z babcią na wycieczkę w góry". I widzenia nie będzie. ( w tle słychać płacz tego dzieciaka zza drzwi). A gdy ojciec przyjechać nie może ( bo chory, bo śmierć w rodzinie, bo brak środków) matka składa wniosek o ograniczenie praw ojcu " bo unika spotkań".
Chore to państwo, gdy rodzice nie mają nic do powiedzenia o tym kto i czego będzie dzieci nauczał, gdy jakieś środowiska gender wchodzą do szkół, przedszkoli, zaś rodzicom nic się nie mówi, nie pyta, wręcz wyrzuca się dzieci z przedszkola, jeśli rodzice wyrażają sprzeciw wobec nauczania przez wychowawcę geja czy zboczoną lesbijkę.
Mamy chore państwo. Czemu ma służyć taka polityka na szkodę rodziny? Czemu? Komu? Wprowadzanie ideologii gender siłą do świata dziecięcego - po co, dlaczego? Przecież każdy rozumny zdrowy człowiek wie, że każdy ma płeć, że chłopiec to chłopiec, dziewczynka to dziewczynka. I sukienka z chłopca dziewczynki nie zrobi. Kto i dlaczego niszczy zdrowe umysły? Kto działa na szkodę rodziny? kto tym smym działa na szkodę Polski? Kto ustanawia w Polsce prawo?
Chore to prawo gdy papierek jest ważniejszy od człowieka.
Chore to społeczeństwo, gdy mamusia opuszcza dzieci.
Chore jest państwo, które zabiera dzieci od rodziców bo są ubodzy, i oddaje te dzieci rodzinom zastępczym, które to rodziny dostają pieniądze na wychowanie. Z całym szacunkiem dla instytucji rodziny zastępczej, te pieniądze powinny trafić do rodziny prawdziwej, żeby nie tworzyć tragedii. Bo takie postępowanie jest nieludzkie. A przecież tyle jest dzieci naprawdę porzuconych, tym trzeba dać szansę na życie w rodzinie, choćby zastępczej.
Chore to prawo, które pozwala, by niepracująca matka co chwila wnosiła sprawę o podwyższenie alimentów, bo jej brakuje "na życie" ( z bezrobotnym kochankiem w tle), a jednocześnie nie pozwalała na kontakty ojca z dziećmi. Jedzie taki ojciec dwa razy w miesiącu ponad 300 km na "widzenie" z dzieckiem, a mamusia oświadcza, że "dziecko właśnie pojechało z babcią na wycieczkę w góry". I widzenia nie będzie. ( w tle słychać płacz tego dzieciaka zza drzwi). A gdy ojciec przyjechać nie może ( bo chory, bo śmierć w rodzinie, bo brak środków) matka składa wniosek o ograniczenie praw ojcu " bo unika spotkań".
Chore to państwo, gdy rodzice nie mają nic do powiedzenia o tym kto i czego będzie dzieci nauczał, gdy jakieś środowiska gender wchodzą do szkół, przedszkoli, zaś rodzicom nic się nie mówi, nie pyta, wręcz wyrzuca się dzieci z przedszkola, jeśli rodzice wyrażają sprzeciw wobec nauczania przez wychowawcę geja czy zboczoną lesbijkę.
Mamy chore państwo. Czemu ma służyć taka polityka na szkodę rodziny? Czemu? Komu? Wprowadzanie ideologii gender siłą do świata dziecięcego - po co, dlaczego? Przecież każdy rozumny zdrowy człowiek wie, że każdy ma płeć, że chłopiec to chłopiec, dziewczynka to dziewczynka. I sukienka z chłopca dziewczynki nie zrobi. Kto i dlaczego niszczy zdrowe umysły? Kto działa na szkodę rodziny? kto tym smym działa na szkodę Polski? Kto ustanawia w Polsce prawo?
24 grudnia 2013
Wesołych Świąt
Niech się spełnią świąteczne życzenia,
te łatwe i trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i te małe,
te mówione głośno lub wcale.
Niech się spełnią te wszystkie krok po kroku,
niech się spełnią w Nowym Roku!
10 listopada 2013
Nie będę świętować
Tak, jutro jest Święto Narodowe. Ale co świętować skoro Polska nie jest wolną?
Kilka dni temu na własnej skórze przekonałam się, która nacja rządzi w Polsce. Skoro ta nacja mówi że beret nie jest nakryciem głowy a kapelusz jest, to znaczy że się nie znam na nakryciach głowy. Skoro ta nacja mówi że sukienka w rozmiarze L jest odzieżą, a spodnie w rozmiarze M nie są odzieżą, to znaczy że się czepiam bezpodstawnie. Skoro ta nacja mówi że truskawka jest warzywem a kapusta a owocem, to tak ma być i koniec.
I urzędnik to potwierdza. Ba, wydaje decyzje, dla Polaków krzywdzące, niezgodne z przepisami obowiązującymi w danej sytuacji, odrzuca skargę. I grozi rozwiązaniem umowy która została zawarta wiele lat temu. Byle by tylko przypodobać się owej nacji. Oczywiście nie za darmo jak mniemam. Za darmo to by się nie narażał, gratyfikacja musiała być odpowiednia.
Kilka dni temu na własnej skórze przekonałam się, która nacja rządzi w Polsce. Skoro ta nacja mówi że beret nie jest nakryciem głowy a kapelusz jest, to znaczy że się nie znam na nakryciach głowy. Skoro ta nacja mówi że sukienka w rozmiarze L jest odzieżą, a spodnie w rozmiarze M nie są odzieżą, to znaczy że się czepiam bezpodstawnie. Skoro ta nacja mówi że truskawka jest warzywem a kapusta a owocem, to tak ma być i koniec.
I urzędnik to potwierdza. Ba, wydaje decyzje, dla Polaków krzywdzące, niezgodne z przepisami obowiązującymi w danej sytuacji, odrzuca skargę. I grozi rozwiązaniem umowy która została zawarta wiele lat temu. Byle by tylko przypodobać się owej nacji. Oczywiście nie za darmo jak mniemam. Za darmo to by się nie narażał, gratyfikacja musiała być odpowiednia.
11 października 2013
W autobusie
Tak w nawiązaniu do postu Dziecko w autobusie naszły mnie inne refleksje.
Wracam z pracy do domu, autobus ciasny jak .. . , normalka. Ktoś widać wychodzi, bo wstaje, zwalnia się miejsce i nie ma chętnych by usiąść. Rozmawiają sobie dwie panie, sąsiadki pewnie, i ta młodsza wręcz zmusza tę starszą by usiadła.no, wolne miejsce niektórych w oczy uwiera chyba. I niby jakoś "niechcący" wywiązuje się dyskusja na temat młodzieży. Że taka niewychowana, od drzwi już się przepycha żeby się wygodnie rozsiąść.
Moje spostrzeżenie jest inne, ludzie są różni, niezależnie od wieku, jedni pędzą do wolnego siedzenia, inni nad tym wolnym siedzeniem stoją, bo tak chcą,
Wracam do tematu: dyskusja się rozwija, starsza pani (ta przymuszona) broni młodych :), że młodzi też bywają zmęczeni, że czasem chorzy, albo słabi, ale siedząca obok taka ok. 40 jedzie po młodych równo, jak to się rozpychają, jacy wygodni, jak to starszych nie przepuszczą, nie uszanują.
Nie wytrzymałam i pytam: "a przepraszam. kto tych młodych wychował, z kosmosu się wzięli czy są to nasze własne dzieci?"
No i mi się oberwało od tej 40 - "moje takie nie są, moje są dobrze wychowane!". Pytam skąd to wie, jakie są, gdy ona nie widzi". "Bo to moje, a troje mam!".
Ręce i nogi opadają. Wniosek jeden : wszyscy młodzi są niewychowani, jej tylko ideały. Mówiła że ma troje, a ja widzę że młodzież ogólnie nie jest taka zła. Więc czyje te dzieci są?
Wracam z pracy do domu, autobus ciasny jak .. . , normalka. Ktoś widać wychodzi, bo wstaje, zwalnia się miejsce i nie ma chętnych by usiąść. Rozmawiają sobie dwie panie, sąsiadki pewnie, i ta młodsza wręcz zmusza tę starszą by usiadła.no, wolne miejsce niektórych w oczy uwiera chyba. I niby jakoś "niechcący" wywiązuje się dyskusja na temat młodzieży. Że taka niewychowana, od drzwi już się przepycha żeby się wygodnie rozsiąść.
Moje spostrzeżenie jest inne, ludzie są różni, niezależnie od wieku, jedni pędzą do wolnego siedzenia, inni nad tym wolnym siedzeniem stoją, bo tak chcą,
Wracam do tematu: dyskusja się rozwija, starsza pani (ta przymuszona) broni młodych :), że młodzi też bywają zmęczeni, że czasem chorzy, albo słabi, ale siedząca obok taka ok. 40 jedzie po młodych równo, jak to się rozpychają, jacy wygodni, jak to starszych nie przepuszczą, nie uszanują.
Nie wytrzymałam i pytam: "a przepraszam. kto tych młodych wychował, z kosmosu się wzięli czy są to nasze własne dzieci?"
No i mi się oberwało od tej 40 - "moje takie nie są, moje są dobrze wychowane!". Pytam skąd to wie, jakie są, gdy ona nie widzi". "Bo to moje, a troje mam!".
Ręce i nogi opadają. Wniosek jeden : wszyscy młodzi są niewychowani, jej tylko ideały. Mówiła że ma troje, a ja widzę że młodzież ogólnie nie jest taka zła. Więc czyje te dzieci są?
5 października 2013
Plucie na zapas
Kilka dni temu WP dała przedruk artykułu z pewnej szmatławej gazety, że pewna wdowa po senatorze PiS boi się. Bo ma dzieci z in vitro. I boi się złych słów, które MOŻE usłyszeć kiedyś w kościele. " Ja się teraz boję chodzić do kościoła. Szczególnie z dziećmi.
Nie chcę, żeby usłyszały, że są dziećmi Frankensteina – mówi .... , wdowa po senatorze PiS ....., matka
dwójki dzieci z in vitro, w rozmowie z "Newsweekiem". A na koniec taka podsumowanie "Choć przyznaje, że nigdy nie słyszała w kościele podobnych słów, obawia się, że kiedyś mogą one paść"
Ludzie.... ale to trzeba być wrednym, zakłamanym, fałszywym człowiekiem, żeby tak szczuć. Ot, na wszelki wypadek. Bo może kiedyś coś ktoś.Nikt nigdy jej tego nie powiedział, ale ona się boi na zapas. Pluje na wszelki wypadek !!! I boi się tylko, że w kościele, a nie na ulicy, nie w szkole, nie od sąsiadów, nie od kuzynki czy swojego kochanka.
Dzięki niej każdy w Polsce się dowiedział, bo do tej pory było to tajemnicą, nawet nikogo baba to nie interesowała. I to ona zafundowała swoim dzieciom ten ewentualny horror. I to ona szczeka na cały świat, nikt inny.
Dziwne, że w ogóle nie boi się wychodzić z domu. Przecież też może jej się coś stać, gołąb nasrać, albo doniczka zlecieć z ósmego piętra, albo może wpaść do wykopu albo .... W ogóle to się dziwię że nie boi się pić wody, przecież też może ktoś zatruć, że nie boi się oddychać, powietrze jest śmierdzące i zatrute, albo że nie boi się swoich sąsiadów, przecież jest prawdopodobieństwo że któremuś odbije.
Dziwne że nie boi się wypuścić dzieci z domu, wysłać do szkoły czy przedszkola. Przecież do końca życia one będą narażone na kontakty z inny ludźmi. Ale baba boi się tylko słów, które ew. może usłyszeć w kościele.
Znam osoby nie związane z kościołem, niektórzy są nawet nieprzychylni księżom, ale również też są przeciwnikami in vitro.Czy oni są zdolni nazwać jej dzieci potworami?Sądzę nikt by tak nie nazwał.
Dla mnie jest dziwne to co baba opowiada, bo nigdy nie słyszałam nic złego na temat tych dzieci w kościele, jeśli już, to o moralnych wątpliwościach co do metody, a to jest zasadnicza różnica.
Co dziwniejsze, określenie "dzieci Frankensteina" spotkałam kilka razy, ale słowa te padały tylko od tych, co zwalczają kościół w Polsce. No i teraz ta "mama" nazwała tak swoje dzieci. Po co? Dla własnego rozgłosu? Dla szkalowania?
Jak można nam, katolikom wkładać w usta słowa, których nie wypowiadamy? Że raz kiedyś jakiś człowiek powiedział? Ktoś nieodpowiedzialny powiedział, po co rozpowszechniać?
Ba, to nie daje prawa tej matce by tak nazywać własne dzieci.
I jeszcze mnie dziwi, po co ona chce chodzić do kościoła??? Przecież nie ufa księżom, kościoła nienawidzi, a Boga ma za nic.No po co ona chce tam iść????
Ile ta mamuśka dostała za wywiad? Bo przecież nie opluwała by własnych dzieci za darmo, prawda?
Ludzie.... ale to trzeba być wrednym, zakłamanym, fałszywym człowiekiem, żeby tak szczuć. Ot, na wszelki wypadek. Bo może kiedyś coś ktoś.Nikt nigdy jej tego nie powiedział, ale ona się boi na zapas. Pluje na wszelki wypadek !!! I boi się tylko, że w kościele, a nie na ulicy, nie w szkole, nie od sąsiadów, nie od kuzynki czy swojego kochanka.
Dzięki niej każdy w Polsce się dowiedział, bo do tej pory było to tajemnicą, nawet nikogo baba to nie interesowała. I to ona zafundowała swoim dzieciom ten ewentualny horror. I to ona szczeka na cały świat, nikt inny.
Dziwne, że w ogóle nie boi się wychodzić z domu. Przecież też może jej się coś stać, gołąb nasrać, albo doniczka zlecieć z ósmego piętra, albo może wpaść do wykopu albo .... W ogóle to się dziwię że nie boi się pić wody, przecież też może ktoś zatruć, że nie boi się oddychać, powietrze jest śmierdzące i zatrute, albo że nie boi się swoich sąsiadów, przecież jest prawdopodobieństwo że któremuś odbije.
Dziwne że nie boi się wypuścić dzieci z domu, wysłać do szkoły czy przedszkola. Przecież do końca życia one będą narażone na kontakty z inny ludźmi. Ale baba boi się tylko słów, które ew. może usłyszeć w kościele.
Znam osoby nie związane z kościołem, niektórzy są nawet nieprzychylni księżom, ale również też są przeciwnikami in vitro.Czy oni są zdolni nazwać jej dzieci potworami?Sądzę nikt by tak nie nazwał.
Dla mnie jest dziwne to co baba opowiada, bo nigdy nie słyszałam nic złego na temat tych dzieci w kościele, jeśli już, to o moralnych wątpliwościach co do metody, a to jest zasadnicza różnica.
Co dziwniejsze, określenie "dzieci Frankensteina" spotkałam kilka razy, ale słowa te padały tylko od tych, co zwalczają kościół w Polsce. No i teraz ta "mama" nazwała tak swoje dzieci. Po co? Dla własnego rozgłosu? Dla szkalowania?
Jak można nam, katolikom wkładać w usta słowa, których nie wypowiadamy? Że raz kiedyś jakiś człowiek powiedział? Ktoś nieodpowiedzialny powiedział, po co rozpowszechniać?
Ba, to nie daje prawa tej matce by tak nazywać własne dzieci.
I jeszcze mnie dziwi, po co ona chce chodzić do kościoła??? Przecież nie ufa księżom, kościoła nienawidzi, a Boga ma za nic.No po co ona chce tam iść????
Ile ta mamuśka dostała za wywiad? Bo przecież nie opluwała by własnych dzieci za darmo, prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
