Lubię ten stan gdy zapadam się w nicość, zawieszona między jawą a snem. Nic nie boli, nic nie przeszkadza, kłopoty przestają być ważne, odpływam szczęśliwa.
Zwykle mam problemy z zaśnięciem, od pewnego czasu wspomagam się tabletkami, bez nich już nie umiem zasnąć. Wieczorkiem biorę 1/4 tabletki, bo są silne. Ale czasem, gdy dopadają mnie złe myśli, to wtedy sprawę załatwia większa dawka. Kilka minut od połknięcia zasypiam, nie ma mnie, świat nie istnieje.
Na lepsze zaśnięcie dodatkowo włączam a-booka, a rano pamiętam tylko kilka pierwszych zdań, które usłyszałam.